Jakie to żenujące! Dwa razy w tym tygodniu kupiłam sobie bułkę maślaną w kształcie serca. Mają takie w asortymencie w „Sezamie” na samie… Sama na samie w „Sezamie”… wrrr. Zabrzmiało jak jakiś szczyt egoizmu, a to tylko syk pozostawienia mnie samej sobie, z całym portfelem wyciekających frustracji, z bólem samotności rozmienianych na drobne, z miedziakami zwątpień we własne możliwości, z groszami marzeń gubionymi w codzienności. Miałam być kreatorem najwymyślniejszych słodkości w naszej wspólnej cukierni. Zamiast tego kupuję sobie gliniastego gniota przy Marszałkowskiej, bo swoim kształtem kruszy moje serce.
(sufitologia, spod oka, prosto w oczy)