Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą PPŻ

Dzisiaj

Pewnie ciśnienie jest tak niskie albo mi coś do kawy dodali, bo dzisiaj - ach, Dzisiaj! Czy to nie jest ekscytujące, że właśnie jest Dzisiaj? I to tak w połowie Dzisiaj, centrum Dzisiaj. Jeszcze dzień nie stracony, jeszcze się wiele może wydarzyć. W ogóle wiele może być, bo nie dość, że Dzisiaj to jeszcze wtorek! Taki potencjał. I sobie drobno niebo nawilża betonowe chodniki, włosy mi kręci, ramiona wzrusza. Uśmiechnęłam się nawet dzisiaj do kilku osób. Fascynujące. Tyle zajęć mnie czeka dzisiaj, a jednak odważnie zaplanowałam sobie miłe popołudnie. I jakieś danie dyniowe. I chwilkę na "siostrzaną" rozmowę. I sweter, który jednak wczoraj zaczęłam z tej sprutej włóczki. I może nawet jakieś małe zakupy kobiece, pachnące, tulące, kolorowe. A wszystko na przekór. Tak, właśnie. Bo nie mogłam w nocy spać przez te sny, co ich dawno nie było, a które znowu wkradają mi się same. Nie prowokowałam ich, serio. I przez to zabieganie, poranne wstawanie, z trudem odrabiane lekcje do późnych...

zatoki zmian

No jestem chora. Ale spokojnie, nie jakoś dramatycznie szczególnie czy masakrycznie dosadnie. Po prostu zwykły sobie taki stan bardzo przewlekły. A teraz także ostry. Pod policzkami w wygodnych przestrzeniach zatok szczękowych zamieszkały sobie wszystkie moje wilgotne zmartwienia. Latami nie chciały wychodzić, bolały, ale zostawały, a teraz ... cóż. Mogłam ich nie prowokować. Sama sobie jestem winna. Mogłam zdjęć im nie cykać, nie zakraplać do wygodnych kątów zawłaszczonych pomieszczeń soli morskich i bardziej złożonych składowo kropli. Tabletek nie łykać itd. Mogłam polubić, skoro już i tak skazani zostaliśmy na siebie. Tolerować wiosenne balangi zakończone stanami zapalnymi. W końcu - tyle lat wytrzymaliśmy razem. Ale jakoś nie polubiłam. W ramach akcji PPŻ (Permanentna Przemiana Życia) postanowiłam znowu zrobić coś dla siebie w kategorii Zdrowie. No i mam za swoje. Boli dalej. A wilgotne zaszłości trzaskają moim ciałem jak drzwiami. Wylewają się, czasem mniej lub bardziej chętnie, m...

Terror Z

Cóż, nie wyszło to najlepiej. Dopadło mnie wielkie Z - zagubienie, zabieganie, zmęczenie, znużenie, zakłopotanie. Po załatwieniu (znowu Z) spraw zapisanych w przebrzydłym organizerze, gdy niedyspozycje Tasi zostały zażegnane, ale lekcje odrobione, klapłam na niewygodnym krzesełku przed laptopem. Przeczytałam jak zwykle to, co czytam wieczorami. Na stole leżała sobie nowiutka Angora, od której zaczęłam akcję Humanista w ramach PPŻ. Udało mi się pochłonąć zaledwie kilka stron i to jedząc jednocześnie domowy bigosik tuż przed sygnałem, że muszę już wychodzić, aby zdążyć gdzieś dalej (znowu Z). Zagryzłam ostatnim kawałkiem chleba i w drogę - realizować kolejne zadania (wszechobecne Z). Dzisiaj też pewnie nie poczytam tak, jak chciałam, leniwie, niespiesznie, pachnąc kremami i grzejąc stopy pod pajęczą kołderką. Ale jeszcze się nie poddam terrorowi Z. Wymyślę sobie inną literkę. Jaką?

PPŻ i obszar "Humanista"

Należy się poskładać jak klocki do pudełka, należy się zebrać w kupę jak puzzle. Nie chcę być rozrzuconym zbiorem ważnych spraw, niedomyślanych do końca, przypadkowych i samotnych. Zachęcona działaniami innych blogowiczów, postananawiam wykorzystam potężne narzędzie motywacji winternetowej. Będę myśleć. Więcej - będę wymyślać Nowy Plan na Siebie. Może się wdroży, a może nie, ale co sobie wymyślę to moje. Plan w ramach akcji PPŻ (Permanetna Przemiana Życia) . Pewnie, że to naiwne, ale to co. Mój plan, moje życie, choćby sobie głupie było, niech będzie. A skoro ma być permanetnie, to będą różne obszary, płaszczyzny czy jak tam się to nazywa. Różne aspekty mnie. W kolejności niezaplanowanej, w takiej, jak na chybił trafił. W obszarze "Humanista" wiele się dzieje. Choćby ten blog. Jeszcze co prawda nie mam nawyku wstukiwania, no ale coś tam jednak kombinuję w tak zwanym temacie. Nad ilością czytanych stron popracuję, ale raczej zamienię weryfikator ilościowy na jakościowy. Czytam...