Pewnie ciśnienie jest tak niskie albo mi coś do kawy dodali, bo dzisiaj - ach, Dzisiaj! Czy to nie jest ekscytujące, że właśnie jest Dzisiaj? I to tak w połowie Dzisiaj, centrum Dzisiaj. Jeszcze dzień nie stracony, jeszcze się wiele może wydarzyć. W ogóle wiele może być, bo nie dość, że Dzisiaj to jeszcze wtorek! Taki potencjał. I sobie drobno niebo nawilża betonowe chodniki, włosy mi kręci, ramiona wzrusza. Uśmiechnęłam się nawet dzisiaj do kilku osób. Fascynujące. Tyle zajęć mnie czeka dzisiaj, a jednak odważnie zaplanowałam sobie miłe popołudnie. I jakieś danie dyniowe. I chwilkę na "siostrzaną" rozmowę. I sweter, który jednak wczoraj zaczęłam z tej sprutej włóczki. I może nawet jakieś małe zakupy kobiece, pachnące, tulące, kolorowe. A wszystko na przekór. Tak, właśnie. Bo nie mogłam w nocy spać przez te sny, co ich dawno nie było, a które znowu wkradają mi się same. Nie prowokowałam ich, serio. I przez to zabieganie, poranne wstawanie, z trudem odrabiane lekcje do późnych...
(sufitologia, spod oka, prosto w oczy)