Czasem zapominam dlaczego, nie można prowokować tego stanu. Już samo przyznanie sobie prawa do zwątpienia powoduje, że ono naprawdę się pojawia. To jak wejście na elipsę, pierwszy krok. Trudno zejść z linii, zwłaszcza wtedy, gdy zataczam krąg po tej najbardziej oddalonej od centrum części. Obiecałam sobie spokój. Nieliczenie czasu, doświadczanie go w sposób jak najmniej aktywny. Moje ciało żebrało o takie lenistwo. Nie, chyba złe słowo - to nie lenistwo wcale. To zwalnianie wewnętrznych napięć. Luzowanie napiętych szwów dni roboczych. Masaż nadwyrężonych ścięgien spraw. Może zdrowieję, bo zaczyna mi się wydawać, że traciłam w tym tygodniu czas. Gdy już poczułam się lepiej, zamiast bawić się miękkością i kolorami włóczek, może warto było nadgonić zaległości w kwestii szafowych uporządkowań? Powinnam lodówkę umyć, zapasy zamrażarkowe uzupełnić, spakować za małe ciuchy dziewczynek. Ze spraw przyjemniejszych miałam zdjęcia archiwizować, obejrzeć szóstą serię "Gotowych...", wymyś...
(sufitologia, spod oka, prosto w oczy)