Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą fiołki

na poprawę humoru

Jak sobie wspominam, grudnie przeważnie nie były ponure. Raczej ogarniały mnie adwentowe oczekiwania, zmieniał mi się gust na piernikowy i wszystkie dodatki codzienności miały tendencję do objawiania w sobie czerwieni. Zawsze też marzyłam o skandynawskich swetrach, grubych wełnianych skarpetach, pokaźnych tomiszczach myśli upchanych w słowa, więc długie wieczory nie męczyły, przeciwnie - dodawały otuchy. Niestety zawsze grudnie kończyły się marnie. Nigdy nie miałam takich świąt, o jakich marzyłam i marzę. Chociaż te w dzieciństwie były zdecydowanie najbliżej, by wypełnić moje dziecięce chcenia. Jednak odkąd jestem dorosła święta to koszmar. Zatem jak co roku nie czekam na święta. Wiem jak będzie - fatalnie. Nawet gdy mam chwilowy przebłysk nadziei, gdy podejmuję działania na miarę moich marzeń, rzeczywistość dowala mi z którejś strony. No cóż, bywa. Nawet mi już nie zawsze jest smutno. Nie pokażę tutaj choinki, skarpet na kominku, pierników na złotym obrusie. To będą tylko dekorac...

kwiaty

Fiołki mam od dawna. Pierwsze dostałam od kolegi na urodziny. Eleganckie, granatowe pączki i rozwinięte już kwiaty z zabawnym złocistym środkiem, soczysta zieleń prosto z kwiaciarni. Skończyłam wtedy kilkanaście lat, pewnie około 12. Wszyscy wiedzieli, że kocham książki. Dostałam jeszcze wtedy maskotki, artykuły papiernicze, wszystko, co udało się załatwić. Takie czasy. To były pierwsze kwiaty, jakie dostałam w życiu, pierwsze z kwiaciarni, a nie w formie szczepki od sąsiadki, pierwsze od chłopaka. Pamiętam, że zatrzymały mnie w przedpokoju, w półkroku między zabawą a pasją. Oniemiałam. Byłam zachwycona. Kolega pewnie dziś już tego nie pamięta, chociaż chyba zapytam przy okazji, z ciekawości. Różne rzeczy między nami mogły się wydarzyć, o mały włos, a jednak się nie stały. Czasem nas bierze na wspominki, jakimś podłym wieczorem, podszytym smutkiem lub melancholią, gdy w rytm starych przebojów wystukujemy każde na swojej klawiaturze znaczenie własnych nastoletnich wyborów. Tamtego fiołk...