Przejdź do głównej zawartości

Posty

leniwa niedziela

Z jednej strony lubię tak - wstać rano, chociaż niespiesznie. Posłuchać kilku zaległych podcastów, książkę poczytać w swoim pokoju, pod kocem, jeszcze w piżamie, z kawą i świtem za oknem. Potem się trochę snuć po domu z konewką, marzyć, planować. Jak słońce to spacer po kościele, domowy obiad, a potem długi jesienny wieczór. I chciałoby się, aby podczas tego wieczoru realizować chociaż część tych planów. No a właśnie kolejny raz się nie udaje. Być może zatem moje niedziele nie powinny być leniwe, ale zaplanowane ze szczegółami, wczorajszym wieczorem. Zapisane na formularzu z krateczkami do wypełnienia "ptaszkiem", że się udało to zrobić, czy tamto. Sama nie wiem. Myślę, że od jakiegoś czasu odczuwam to znużenie swoją degrengoladą. Odpuściłam sobie - taka prawda. Nie wymagam od siebie tyle, co kiedyś. Łatwo wpisałam się w schemat zmęczonej życiem kobiety, która po prostu musi odpocząć zanim weźmie się za resztę. Ale ta reszta to zawsze marzenia, plany dotychczas niezrealizowan...