Dziękuję Doro za przyznanie mi nagrody. Musiałam
poszukać, o co w ogóle chodzi z tymi nagrodami, pytaniami itd., bo nigdy nie
brałam udziału w takiej zabawie. Tym bardziej jest mi niezwykle przyjemnie, że
zostałam nominowana.
Nie lubię się odsłaniać, nie cierpię pytań
bezpośrednich. Często się ukrywam, za słowami również. Na tym blogu za słowami
ukrywam się szczególnie.
Jednak, mimo że to dla mnie takie trudne, odpowiem
na pytania tak szczerze i obszernie, jak tylko dam radę. Więc będzie to zdaje
się najdłuższy post, jaki popełnię w tym miejscu.
1. Piszę
blog, bo …
Zaczęłam być w necie dawno temu, jeszcze nie było blogów.
Prowadziłam tak zwaną stronę osobistą. Nie znałam żadnego edytora, nie miałam
szablonów. Nauczyłam się html’u, kilku skryptów i zapisów stylu w css. Wtedy
celem była nauka, a nie treść.
Ale przy okazji okazało się, że mam kilka historii
do opowiedzenia. Byłam bardzo szczera, za poważna, odkryłam się za bardzo i jak
zraniony zwierzak ukryłam się potem poza netem.
Wracałam co jakiś czas w różnych odsłonach, na
krótko, na chwilę, zwykle nie na poważnie.
Tego bloga prowadzę nieregularnie, z przerwami,
zwykle gdy tracę panowanie nad sobą. Jest mi potrzebny. Przez pierwsze lata był
świadkiem moich problemów i stał się głównym miejscem narzekań. Tutaj bezkarnie
mogę być sentymentalna i roztrząsać każdą niepotrzebnie skapniętą łzę.
Postanowiłam ukryć się w słowach. Nie zamieszczałam zdjęć. Nie pisałam wprost.
Posty dodawałam post faktum, by się zmierzyć z zapisanymi emocjami, gdy w
rzeczywistości one już ze mnie opadną. To był blog z sufitu, ogląd z góry.
Laboratorium szczepionek na emocjonalne infekcje. Nigdzie poza nim nie
pozwalałam sobie na takie eksperymenty, teraz również. Taki był i jest mi
potrzebny.
Nieoczekiwanie pojawili się wokół mojego bloga
ludzie. Realni. Na szczęście niewielu ludzi. Miało być szczerze to się
przyznam, że nigdy nie radziłam sobie z nowymi ludźmi, zwłaszcza w grupie. Ale
tutaj zostałam oswojona przez pojedyncze jednostki, choć świadomość, że ktoś
czyta to, co piszę, bardzo mnie tutaj onieśmiela. Zaczęłam czytać blogi innych,
coraz częściej komentować, chociaż naprawdę robię to sporadycznie i bardzo
niekiedy odpowiadam za komentarze. Teraz też. To naprawdę nie jest z mojej strony wyraz braku szacunku.
Z każdym powrotem jestem trochę inna. Zmieniłam
nazwę bloga. Nosiłam się z zamiarem wykasowania starych postów, bo się ich
wstydziłam. Kilka razy chciałam skasować w ogóle to miejsce. Ale … piszę blog
dalej, bo jest mi potrzebny. Jest lustrem, w którym widoczne są moje lęki i
desperacka walka, aby je zwalczyć lub … gdzieś ukryć.
2. Gdy miałaś naście lat Twoim guru i autorytetem...
Miałam kilka fascynacji, ale chyba nikt nie był moim
guru. Autorytetów nadal nie mam, do wszystkiego i wszystkich podchodzę
sceptycznie. Najdłużej siedział mi w głowie pewien zmarły dawno temu
piosenkarz. Zagraniczny. W życiu realnym i bliskim mnie często zwracałam się do babci.
Przyjaźniłam się w moimi wyobrażeniami i - co jest paradoksalne – to był dopiero
dobry trop, o czym krótko pod następnym pytaniem.
3. Jak
tamta fascynacja ma się do dziś, gdy masz dziesiąt lat?
Wyleczyłam się z piosenkarza, ale dzięki niemu zaczęłam się uczyć angielskiego. "Przerobiłam" potem wielu literatów i kilku filozofów. Z każdego wzięłam coś dla siebie, ale nie
przyjmuję już nic bezkrytycznie. Z każdym rokiem jestem mniej radykalna, co nie
znaczy, że liberalna. Moje poglądy się krystalizują, choć potem kryształki się czasem kruszą i pozostaje tylko myślowy piach. Teraźniejszość sypie mi nim w oczy, gdy przywali mnie chwilowy zaduch niesprawdzonych przekonań własnych i
innych pokrętnych gdybań osobistych. W życiu realnym jest coraz więcej ludzi, których doceniam. Są
dla mnie ważni w różnych dziedzinach, w różnych aspektach, nigdy w całości. Babcia dawno przeniosła się w lepsze miejsce, ale mimo to czasem "gadamy".
Bezkrytycznie wierzę tylko jednej Postaci, za to w trzech Osobach.
4. Z nieba spadło Ci 10 tyś. zł , ale możesz je
wydać tylko na siebie. I co zrobisz?
Skoro tak, wpłaciłabym na konto. Obawiam się, że
gdyby mi dosłownie spadła z nieba, pewnie bym tego nie zauważyła. Jakoś mało
rozgarnięta jestem w kwestii znajdowania okazji, zwykle nie zabiegam o szanse,
nie potrafię niczego wychodzić, załatwić i niczego nigdy nie dostałam fuksem.
Lubię zapracować na swój chleb, choćby to oznaczało, że mam w pole iść siać.
5. W codzienności nie mogłabym obyć się bez …
Nie mogłabym się obyć bez tak wielu rzeczy, że trochę
mi wstyd. Pracuję nad redukcją listy. Życie też nade mną pracuje i już obywam
się bez wielu rzeczy, które kiedyś tak bardzo były ze mną, że aż były mną.
Pewne emocje, sprawy definiowały mnie, konstytuowały. Były we mnie dopóki nie
odkryłam, że nadmiernie mnie przytłaczają.
Tak bardziej konkretnie to, mimo że jestem
samotnikiem i w ciepłej chacie z biblioteczką i kawiarką pewnie dopiero po
tygodniu zorientowałabym się, że nikt nie jadł z mojego talerzyka, ani nie spał
w moim łóżeczku, trudno by mi było bez ludzi. Jasne, najbardziej tych
najbliższych. Ale tych dalszych też. A czasem nawet tych nieznanych,
internetowych, potencjalnych, wspomnieniowych, wyobrażonych i pozostałych.
6. A na emeryturze to chciałabym …
Ta ciepła chata byłaby ok, najlepiej z ogródkiem,
mężem w garażu, rodziną w niedzielę, psami na tarasie i (to ewidentnie przez
Dorę) być może kotem na bujanym fotelu na poddaszu w moim pokoju z wielkim
oknem, własnym biurkiem z szufladami, regałami, netbookiem z dostępem do netu.
Ale mogę to wszystko zamienić na zdrowie. Mam
nadzieję, że na emeryturze będę komuś potrzebna. Tym się wtedy zajmę.
7. Jak książka to z gatunku …
Każda książka, najlepiej drukowana, ewentualnie elektroniczna. Do audiobooków nie mogę się przekonać. Czytam sporo, z każdej dziedziny, w zależności od stanu ducha i potrzeby.
Wierzę tylko jednej Księdze.
8. Czasem mi wstyd, ale do łez wzrusza mnie …
9. Są przedmioty, które kojarzą się z dzieciństwem.
Dla mnie to …
10. „Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby
ma..” Masz takiego bzika na jakimś (albo czyimś) punkcie?
11. Każdy ma jakiś talent. Ty masz w darze od natury
…
Pewnie jakiś by się znalazł. Marzę o tym, aby wystarczającym było dla mnie spać trzy godziny. Może wtedy ujawniłoby się więcej talentów.
Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali aż tutaj.
Teraz powinnam napisać swoje pytania i wskazać osoby.
Oto pytania:
1. Czy jest miejsce, w którym znikasz? Jeśli tak - jakie?
2. W jaki sposób dbasz o swoje ciało?
3. Co lub kto i w jaki sposób podnosi Cię na duchu?
4. O czym myślisz, gdy mówisz, że o niczym?
5. Z czego zrezygnowałaś/zrezygnowałeś, co nie daje Ci spokoju?
6. Co jest zwykle pierwszą Twoją myślą po przebudzeniu?
7. A co jest ostatnią?
8. Jakie masz sny?
9. Czy masz alter ego lub chociaż je sobie wyobrażasz?
10. Co naprawdę cennego byłabyś/byłbyś w stanie oddać, gdy Cię ktoś poprosił?
11. Jaką nadprzyrodzoną moc chciałabyś/chciałbyś posiadać?
Nie zadaję zwykle pytań bezpośrednich. Zrobiłam zatem kolejny wyjątek.
Byłabym niezwykle usatysfakcjonowana, gdyby na moje pytania odpowiedz udzieliły następujące osoby:
1. Doro (wiem, że to wbrew regulaminowi nagrody)
2. Hexe
3. Errata
4. Bosy Antek
5. Iw-od-nowa
6. Star
7. Portier
9. Bella
11. Ty

Jestem zaszczycona i wzruszona. Z tym, że już odpowiedziałam na identyczne pytania. Oczywiście mogę odpowiedzieć na jakieś inne, które mi zadasz:).
OdpowiedzUsuńJak to? Na identyczne?A ja je wczoraj naprawdę sama układałam...
UsuńOch Ty zmoro! Znów muszę pisać:) Ale to znaczy, że mam drugi order - ha!
OdpowiedzUsuńNależy Ci się!
UsuńNie do końca pojmuję, czemu się należy... ale lekcje odrobione:)))
UsuńOczywiście zapomniałam pięknie się ukłonić i podziękować za obszerne odpowiedzi:)
OdpowiedzUsuńNo super! Bardzo dziękuję. Szczerze mówiąc, kiedy wczoraj zacząłem czytać ten wpis pomyślałem, że w komentarzu poproszę o prawo skopiowania zadanych Ci pytań, ponieważ uznałem je za naprawdę inspirujące. Czytam dalej a tu niespodzianka - dostałem własny komplecik! Post już leci na bloga. Pozdrowienia!
OdpowiedzUsuńDzień dobry Anno. Je jestem jedną z tych, których dotyczy ostatni punkt Twoich nominacji. Kryję sie pod zaimkiem "ty".Weszłam do Ciebie zaciekawiona wpisem u Erraty. Poczytałam trochę.Odnalazłam kawałek siebie w Twoim pisaniu, zamysleniu. Chcę Ci o tym napisać, żeby nie odchodzic stąd bez słowa, bez dania Ci znaku, że byłam. Bo taki znak jest dla mnie dowodem szacunku, dla tego, kogo czytam. Odpowiedziałam sobie też na Twoje pytania.Tak prywatnie, na boku. Dziekuję Ci Anno za ich zadanie, bo dzieki nim skupiłam się, zastanowiłam mocniej, stanełam naprzeciw nowego lustra.Pozdrawiam Cię ciepło z zachmurzonego Podkarpacia.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za wizytę, miłe słowa. Może się jednak skusisz na ujawnienie odpowiedzi na swoim blogu?
UsuńCzęść z nich jest dla mnie zbyt intymna. Juz i tak jestem momentami zbyt ekshibicjonistyczna na blogu. Nie chcę przesadzać!
UsuńJednak mnie samej sprawiło przyjemnośc, czy może lepiej - dało chwilę głebokiej zadumy, zastanowienie sie nad Twymi pytaniami. I wystarczy.Dziękuję za tę zadumę, Anno!:-)*
Dziękuję!
UsuńI ja zajrzałam od Erraty i zaglądać będę. Urzekły mnie Twoje pytania. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ☺ Może odpowiesz?
UsuńJeśli jeszcze mogę... Bo się przygotowałam:)
OdpowiedzUsuń1. Często znikam za uśmiechem. Chowam za nim bolące miejsca. To bezpieczna kryjówka
2. Czasem dbam, czasem skandalicznie je zaniedbują
3. Zwierzaki. Mogę być smutna, zła, przerażona, ale kiedy patrzę w ufne ślepka, czuję aksamitne futerko pod palcami, to robi mi się cieplej na sercu i mięknę. To się nazywa magia:)
4. O rzeczach o których wolę milczeć. Najczęściej słowom: "O niczym" towarzyszy szeroki uśmiech (patrz punkt 1.)
5. Chyba najbardziej intymne pytanie ze wszystkich, jakie zadałaś. Pozwól, że tylko się uśmiechnę.
6. "O ja pier...! Już?" kiedy idę do pracy
" Jak mi dobrze" w wolny dzień
7. Nie staram się tego kontrolować
8. Mój mąż jest lepiej poinformowany niż ja w tej kwestii, ponieważ gadam przez sen.
9. Oczywiście.
10. Najcenniejsze co posiadam to miłość, przyjaźń i zwierzaki. Ich bym nikomu nie oddała. A rzeczy materialne? Najważniejsze są te, które mają dla mnie wartość sentymentalną a dla reszty świata są zwykłymi gratami
11. Cofanie się w przeszłość i znikanie. Jeśli mogę wybrać jedną , to bez dwóch zdań będzie to cofanie się w przeszłość.
Dziękuję! Bardzo mi przyjemnie, że odpowiedziałaś :)
Usuń