wtorek, 23 marca 2010

cowiosenne postanowienia

O tej godzinie, za dnia, mam jeszcze zapał do snucia delikatnych nici postanowień. Już za moment, jak tylko wrócę do domu, a stukot moich botków przeminie pomiędzy wielkomiejskimi budynkami, wybrzmi granicę oficjalnej mnie, abym zaczęła się ja, już za moment – wszystko się naprawi. Prawie samo.
Nie będzie konieczności udawać, że taka jestem pewna swoich racji. Będę pewna – racji nowych, odkrywczych, świeżutkich i prawdziwych, codziennych, powtarzalnych, a raczej odnawialnych jak … dajmy na to chleb.
Nie będę musiała być skoncentrowana na układaniu minut w wieczór, bo on sam nastanie, sam się wykona, odrobi prace domowe wszystkim nam, bez względu na to, kto je rzeczywiście będzie miał.
Tylko odrobinę zmęczona podróżą, zbombardowana mijanymi tego dnia znaczeniami, wymienię mundur nudnego oficjera na semantycznie pogmatwaną kreację kobiety, jaką skrycie staram się być. A ubrania, chociaż nie odważyłam się nawet ich znaleźć, po prostu jakoś same zakupią się w mojej szafie.
Makijaż, który pewnie bym zmywała od razu po wejściu do domu, gdybym rano rzecz jasna go wykonała, po prostu sam zintensyfikuje się na wieczór.
Jeszcze dodałabym rośliny, skoro widoku z okna nie daje się jakoś przesunąć. Przemalowałabym zatem zawartość wyrzuconych niekupionych doniczek. Zawsze marząc o storczykach, brakowało mi odwagi, aby poddać się ich wyrafinowaniu.
A tymczasem, już na schodach owionie mnie bunt, wciśnie się we wszystkie szare istoty moich myśli, zapakuje postanowienia w niebieski worek na śmieci, przepełni, aby trafił na zsyp.
Dla wygody, aby uniknąć słuchania długich narzekań, ułatwić sobie duchową robotę przy rozflaczałych śmiertelnikach, mój Anioł wytłumaczy stłamszonej świadomości, że to wszystko dlatego, abym nie poddawała się trybom programowania siebie pod wydumane zachcianki, nawet własne. Lekko rozgoryczona mimo wszystko, ale podtrzymana w duchu wiary w swoją inność od „bycia jak ktoś”, zrobię może przypadkiem i niekoniecznie dzisiaj coś, co zaspokoi potrzebę złapania choćby koniuszka nici.

1 komentarz:

Dziękuję!